Z mojej skromnej w dziela manufaktury:
Broszka
Bransoletki
naprawde sa fajne
nie umiem jednak tego pokazac
dla Lenki
sznurek zamienie na gumke
tak zeby mogla sobie zakladac i sciagac
a i bezpieczniej bedzie
:)
a teraz z domowego podworka
Lena zostala zaatakowana wirusem Coxsackie A16 -
choroba nazywa sie zespol dloni, stop i ust
zobaczycie jak wyglada
i zapewniam was ze ten widok to nic
w stosunku do tego co ma Lena
u wiekszosci dzieci przebiega bezobjawowo,
moja corcia ma pecha i nalezy do mniejszosci
objawy:
goraczka
wymioty,
biegunka
otwierajace sie, saczace krosty na twarzy, dloniach i stopach
bolesne afty w buzi
niespokojny sen (Lena wybudza sie z placzem, praktycznie co godzine)
historia przebiegu diagnozowania:
SOBOTA
budzi sie z goraczka 39,7,
zaognione duze krosty na twarzy i palcach dloni
Lena lezy caly dzien przy mnie
nie umiem zbic goraczki, po 2h od podania czopka znow 39
wymioty
jade na pogotowie
lekarka bada, mowi 3 dniowka, przejdzie, prosze podawac czopki na zbicie goraczki
krosty od goraczki
do poniedzialku bedzie ok
NIEDZIELA
biegunka, krosty sie rozprzestrzeniaja, otwieraja i sacza
PONIEDZIALEK
wizyta u lekarza dzieciecego Leny
w recepcji nikt nie reaguje na widok L
kaza czekac
czekam 2,5h w poczekalni z 20-stoma innymi dziecmi i ich rodzicami
Lena ochoczo bawi sie z dziecmi
lekarz bada, stwierdza - wirusowka, na krosty przepisuje masc
na temat masci zero informacji
w srode dziecko moze isc do przedszkola
w domu czytam, ze masc to antybiotyk na sterydach
no zesz..... :((((
ale smaruje, bo rany na twarzy okrutne
WTOREK
masc pomaga, obrzeki na twarzy mniejsze
krosty jednak pojawiaja sie na stopach
Lena nadal nie je, odmawia picia
placze przy przelykaniu
ide do alergologa dzieciecego
kobieta na widok Leny kaze mi wejsc do oddzielnego pomieszczenia
po 5 min. L jest przebadana
juz na wejsciu kobieta mowi mi jaka to choroba i ze L nie moze miec kontaktu z innymi dziecmi
a masc i tak nic nie da
wiec nie mam smarowac bo choroba
tak jak sie pojawila tak zniknie
w domu czytam ze to bardzo zakazny wirus
no to ciekawe kogo trafilo
jedno jest pewne
doktor W bedzie mial teraz mnostwo dzieci z podobnymi objawami co Lena
a Lena bedzie miala nowego Lekarza dzieciecego
najgorsze jest to, ze nic na to cholerstwo sie nie podaje
samo musi wyjsc
a trzyma sie do 10 dni
a na koniec kolezanka poinformowala mnie, ze masc ze sterydami owszem szybko goi wybroczyny skorne, rany znikaja
zatrzymuje jednak wirusa w organizmie no bo nie ma juz drogi wyjscia
logiczne
ale skad ja mialam to wiedziec
no i nikt mi nie powiedzial, ze brak apetytu nie jest spowodowany goraczka, tylko zainfekowana buzia, a co za tym idzie bolem przy jedzeniu
no zalamka
teraz
nie pozostaje mi nic innego jak pocieszac moje dziecko
robic zupki papki
i czekac na koniec tego cholerstwa
....
troszke musialam sie pozalic
:(
no nic
musimy to przetrwac
trzymajcie za nas kciuki
pozdrawiamy
zagrypiona ja
i zawirusowana Lena
ps:
dzisiejsze dziela Leny
piekne prawda!!
aaaaaaaaaaaa
PRZYPOMINAM O MOIM CANDY