Stala sie rzecz straszna!!!!!
Rozpadla sie moja staruszka maszyna - no moze nie w drobny mak - ale nie szyje :((((
Mam wyrozumialosc, ta 40-latka mogla zachorzec, posluzyla juz niejednemu - no ale wlasnie teraz przed swietami wyzionela ducha?!!! Rany boskie - nic tylko sie zalamac, bo z moich szyciowych planow niciiiiiiiiiiiiiiiii :(((
Mamurda podpowia, ze mam sie przerzucic na szycie reczne, hehe
szyc recznie to ja zaczelam 7 lat temu narzute - zgadnijcie gdzie jestem?
Oczywiscie, ze w lesie.
A narzuty jak nie bylo tak nie ma :)
Po dluzszym zastanowieniu stwierdzam jednak, ze to dobry pomysl. Powrot do starego projektu i zakonczenie go raz na zawsze .
Chyba tak zrobie.
Wyciagne nieboraczke z walizy, przeprosze za wieloletnia zsylke i dodziergam brakujace elementy a potem wam pokaze :)
No to plan pracy na najblizsze 7 lat mam a teraz mile memu sercu wyroznienie
od Sikorki
Wyroznienie wiaze sie z pewnymi zasadami
jakie one sa mozecie przeczytac u mojej darczyni
ja je troche zmieniam
i tak
o mnie - prosze oto o mnie - po zmianie imienia lezy idealnie, jak ulal :))))
a tak na marginesie
uwielbiam Maryske
niesamowita kobieta
wracajac do tematu
moje nominacje
.......
Mamurda - za pasje tworzenia, pozytywna energie i uchylanie okno do swego intymnego swiata
Nordbert - za ... no wlasnie tu mam problem... za cudne slowem malowane przestrzenie... za szarpanie duszy...za nietuzinkowosc... za bycie soba
gratuluje wam i zapraszam po odbior nagrody
tzn obrazek
patrz wyzej
:)
a z innej beczki
pamietacie moja mamuskowa wymianke?
dotarla do mnie jakis czas temu przesylka od Uli
oto jej cudna zawartosc
woreczek na sniadanie
zdjecia wykonane sa przez Ule
ja bym tak pieknie tego malenstwa nie obfocila
wiec pozwolilam sobie na wykorzystanie prac Uli
Ula tworzy cudne rzeczy
zajrzyjcie do niej
jutro pokarze wam jeszcze ostatnie prace
ktore powstaly przy miesistych przeklenstwach
bo nici ciagle rwalo
itd
drobnostki to
ale mnie bardzo ciesza
czyli do jutra
pozdrawiam nocnie


łohoho każda maszyna ma czasem swój dies irae :D
OdpowiedzUsuńwszystko "Peszkowe" jest boskie :D od Jana przez Marię!!
Trzymam kciuki za u'obrus:DDDDD
Neilii, kocham Peszkową normalnie kocham, a tą płytę uwielbiam:DDDDDDDDDDD Już rozumiem dlaczego my tak dobrze się rozumiemy hehehehe
OdpowiedzUsuńDziękiiiiiiiii jestem w szoku, bo tak z rana czytam i łał nie wiem co powiedzieć:DDDD
A Ty wiesz, że ja mam prawie taką samą maszynę jak Ty o nr 466 hehehehehe
Taki woreczek no, no piękny!!!
Ściskam :****
Ps. Narzuta? Ale numer, to czekam na efekt końcowy:D
ostatnio sama mam ochotę, żeby kupić sobie maszynę, widziałam w kauflandzie nawet nie drogą, ale sama nie wiem jeszcze... :)
OdpowiedzUsuńwłaśnie widzę, że w biedronce będzie minimaszyna do szycia:)
OdpowiedzUsuń;-) Świetne podsumowanie własnej osoby :D Gratuluję poczucia humoru! I chciałam Ci napisać że chyba masz dużo wspólnego z Mamurdą ;-) ale ona sama już tutaj dotarła wcześniej ;D
OdpowiedzUsuńNo cóż , złośliwość rzeczy martwych dobija ... U mnie co prawda nie martwy ...ale za to kręgosłup ;-( daje w d... dosłownie ;-)
Pozdrawiam i życzę oby koniec fatum! było ...
Ja również kocham Peszkową :))). Dziękuję za wyróżnienie, jest mi niezmiernie miło i choć nie chcę muszę przyznać, że spąsowiałem na licach mych i łżą w oku znęciło:). Raz jeszcze dziękuję i przesyłam bukiet radostek i pocałunków :)
OdpowiedzUsuńLafle dobre - od Jana poprzez Marie - podoba mi sie :)))))
OdpowiedzUsuńMamurdo :)))
OdpowiedzUsuńpodejrzewalam cie o podobienstwo wszelakie
hehe
Peszkowa palce lizac - poszlabym na jej koncert
Etoile, mi marzy sie cudenko z gornej polki, no ale kasy brak, wiec o maszynie moge pomarzyc
OdpowiedzUsuńtaaaa
doroslosc, dokonywanie wyborow i te sprawy hehe
no nic
jakby co mam narzute :)
Sikorko nie zazdroszcze, wole juz nie miec maszyny niz bolaca dupe z kregoslupem wlacznie badz na odwrot, :)
OdpowiedzUsuńdbaj o siebie :)
bukiet radostek - kurcze masz fantazje
OdpowiedzUsuńprzyjmuje :) pocalunki tez - a co mi tam
i nie masz co pasowiec bo sie nalezy, a lza w oku moze sie krecic- podobno to zdrowe dla wzroku hehe
Też mi padła maszyna - kupiłam ją ponad 20 lat temu za "wiano", jakie rodzice od nastoletnich czasów mi składali- miało wystarczyć na urządzenie sobie życia, ale padło na taki dziwny okres w historii naszego kraju, że to, co miało być na mieszkanie przynajmniej, starczyło na maszynę(musiałam dołożyć przeddenominacyjne półtora tysiąca, bo brakło - hahaha)Szyć porządnie nie umiem,jak już, to coś podszywać jedynie, ale ma dla mnie taką sentymentalną wartość,że oddam do naprawy i liczę, że jeszcze posłuży.
OdpowiedzUsuńo pamietam ten moment dewaluacji pieniadza - mialam na ksiazeczce pieniadze na rower a po wszystkim starczylo mi na czekoladowego batona taaaaaaaaaaa tak nas w bambuko zrobili
OdpowiedzUsuńnie wiem czy oddawac staruszke do naprawy - marzy mi sie juz cos nowego z szerokim wachlarzem sciegow i nie tylko
Gooocha a ty myslisz, ze ja umiem szyc - tylko ze ja sie tym nie przejmuje i tyle
No ale jesli twoja maszyna to wiano to tu nie ma dyskusji :)
no to można się załamac przed świętami,ja w swojej muszę ręcznie szpulkę nawijać,bo mi coś nawaliło.Ale na szczęście chociaż szyje.Trzeba się z ręcznym szyciem pogodzić do czasu naprawy,oby jak najszybciej.Niespodzianka już do ciebie pojechała:)
OdpowiedzUsuńNeilii czy Ty w ogóle czytasz swoją pocztę???? A dostałaś ode mnie maila, bo już sama nie wiem czy dobrze wysłałam :(
OdpowiedzUsuńa propos baranków szytych: pół żartem pół serio oczywiście: radzę zaprzestać wyszywanie baranków, albowiem do wielkanocy daleko :) proponuję dzierganie reniferków - tyż urocze stworzonka :)
OdpowiedzUsuńpozdrawiam
busiaki
Przemek